Informacje Ekstraklasy

Z Łęcznej do raju. Rodić gra w Nowej Zelandii

Mimo że w Polsce głównie zawodził, Silvio Rodić pewnie nie narzeka na swoją karierę. Od kilku lat mieszka w Nowej Zelandii.

Latem 2014 roku działacze Górnika Łęczna sprowadzili Sergiuszowi Prusakowi konkurenta do rywalizacji o miejsce w bramce. Chorwat Silvio Rodić to nie była postać anonimowa w polskiej piłce. Pół roku wcześniej trafił do Zagłębia Lubin w ramach wypożyczenia z klubu Slaven Belupo.

Śmiało można powiedzieć, że w Łęcznej zaryzykowali, bo co prawda zawodnik miał na koncie występ w młodzieżowej reprezentacji swojego kraju i był uważany za solidnego fachowca, ale z ekipą „Miedziowych” zleciał do I ligi. Goryczy spadku nie przysłonił awans do finału Pucharu Polski, w którym Zagłębie po rzutach karnych przegrało z Zawiszą Bydgoszcz. Kibice zapamiętali mu fatalną interwencję w spotkaniu 34. kolejki, która zaowocowała porażką z Cracovią i przypieczętowała degradację.

Sezon 2013/2014 Rodić zaczął jednak w wyjściowym składzie Górnika, ale szybko miejsce stracił. W czwartej kolejce aż pięciokrotnie musiał wyjmować piłkę z siatki w spotkaniu z Legią Warszawa, a w szóstej popełnił błąd, po którym gola zdobył Górnik Zabrze. W następnym meczu bronił już Prusak, który do końca rozgrywek był podstawowym bramkarzem. Bilans Chorwata to tylko sześć występów zero czystych kont i 12 straconych goli.

Latem 2015 roku wydawało się, że Rodić jest o krok od odejścia z Łęcznej. Trafił na testy do AEK-u Larnaka, z którym trenował podczas zgrupowania w Opalenicy. Zagrał nawet w sparingach z polskimi zespołami. Kontraktu jednak nie podpisał i wrócił… na ławkę Górnika. Sztab szkoleniowy po raz kolejny postawił na doświadczonego Prusaka, ale ten już w szóstej kolejce – w spotkaniu z Lechią Gdańsk – otrzymał czerwoną kartkę.

Rodić otrzymał kolejną szansę. Miał wzloty i upadki – był bohaterem wygranego 1:0 meczu z Wisłą Kraków, obronił rzut karny w zremisowanym 0:0 pojedynku z Zagłębiem Lubin, ale był też kojarzony z wpadkami, po których Górnik tracił bramki. Zanotował „swojaka” w pojedynku z Termaliką Bruk-Betem Nieciecza.

Po 11 rozegranych meczach (i 17 straconych golach), Rodić wrócił na ławkę rezerwowych. Ponownie przegrał rywalizację z Prusakiem i wystąpił już tylko raz. Jego zespół ledwo utrzymał się w Ekstraklasie (wyprzedził o jeden punkt Górnik Zabrze). Klub postanowił, że nie przedłuży umowy z Rodiciem, który musiał szukać nowego pracodawcy.

Znalazł go… w Nowej Zelandii. Chorwat przeszedł do zespołu Eastern Suburbs, z którym w sezonie 2016/2017 zajął piąte miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wystąpił w 17 spotkaniach, w których puścił 19 bramek. Został w klubie na kolejny rok, ale na boisku już się nie pojawił. Zdecydował się odejść do ligowego rywala, Waitakere United. Zagrał w jednym meczu, a jego zespół zajął przedostatnią, dziewiątą pozycję. Po kolejnym nieudanym roku Rodić został na pięknej wyspie, ale już jeden szczebel niżej. 32-latek obecnie jest zawodnikiem półprofesjonalnego North Shore United.